Mustanga kupiłem z zamiarem przeprowadzenia kompletnego remontu, ale znalazłem inne auto, którego nie mogłem odpuścić i dlatego postanowiłem go sprzedać.

Wymieniłem w nim olej, filtry, paski, płyny, sprawdziłem kompresję i przejechałem się kilka razy. Od momentu zakupu zrobiłem nim zaledwie kilkadziesiąt mil.

 Ford Mustang z fabryki wyjechał z silnikiem 390ci (S-code), ale silnik, który się w nim aktualnie znajduje to trochę większy 428ci. Z zewnątrz silniki te są nie do rozróżnienia, ale 428ci ma inny wał korbowy, korby i tłoki. Skok tłoka jak i szerokość cylindra jest trochę większy niż w 390ci.

Silnik odpala za każdym razem, pracuje równo i można się nim spokojnie poruszać, ale ma drobne wycieki.

Zawieszenie potrzebuje trochę pracy.

Wszystkie gumy zawieszenia wymagają wymiany (nowe w komplecie części o czym za chwilę).
Mustang wyposażony jest we wspomaganie kierownicy oraz 4 biegową skrzynię biegów, która pracuje bez zarzutów, ale lewarek potrafi się czasem zaciąć. Nowy zestaw Hurst jest w komplecie części, gotowy do zamontowania.

Lakier z odległości wygląda nieźle, ale zawiera pewne niedociągnięcia oraz drobne odpryski. Fabrycznie auto wyjechało w kolorze Acapulco Blue, ale poprzedni właściciel był ogromnym fanem Steve’a McQueena i zmienił kolor na ciemnozielony. Stan blacharski jest niezły, ale tylna podłoga i podłużnice w okolicy zbiornika wymaga wymiany (także w komplecie) Pod maską są też dwa miejsca, które będą wymagały poprawek blacharskich – prosta sprawa i typowe miejsce dla mustangów.

Felgi to 15’’ Torque Trust, na których założone są nowe opony – przejechałem na nich zaledwie 2 mile z warsztatu to garażu. Wnętrze auta wymaga remontu i wszystko co niezbędne aby zrobić z niego ideał jest już kupione, potrzebuje tylko trochę pracy.

Części, o których wspominałem są wliczone w cenę auta a jest ich naprawdę dużo. Od najmniejszych śrubek, przez uszczelki, elementy wnętrza po zawieszenie.
Więcej informacji na:

Podobne oferty